...

Lean Manufacturing

7 marnotrawstw

7 marnotrawstw

Wszystko zaczyna się od celów.  Marnować można wiele ale nie zawsze to co dla jednych jest marnotrawstwem, jest nim dla wszystkich. Dla jednych marnotrawstwem jest pozostawienie jedzenia na talerzu. Mają więc przemożną potrzebę dokończenia nadmiarowego posiłku. Wiedzą że będzie to skutkowało przejedzeniem lub złym samopoczuciem, ale tak mają zakodowane swoje cele, że po prostu szkoda zostawić. Dla innych marnotrawstwem będzie zjedzenie nadmiarowego jedzenia które zostało nam podczas posiłku. Będzie to marnotrawstwo pracy włożonej w utrzymanie dobrej formy. Więc tak naprawdę lepiej jest zostawić i nie zjeść niż zjeść aby się nie zmarnowało.

Cele

W systemie zarządzania lean manufacturing cele to usytuowane na szczycie domu Toyoty kategorie działań. Są nimi SQDCP czyli Safety – Quality – Delivery – Costs – People. Zdrowy system produkcyjny i system zarządzania zakłada że

  • Safety = bezpieczeństwo – ma być jak najwyższe
  • Quality = jakość  -ma być jak najwyższa
  • Delivery = dostawy – ma być na czas
  • Costs = Koszty – powinny być jak najniższe
  • People = Ludzie – powinni być jak najbardziej zaangażowani

MUDA

I na takiej kanwie zostało stworzonych siedem marnotrawstw japońskie MUDA które, jeśli występują, utrudniają nam osiąganie tych konkretnych celów. Jak zdefiniowano to marnotrawstwo? Aby zrozumieć skąd te marnotrawstwa się wzięły, należy spojrzeć na proces produkcji. Proces liniowy, w sekwencji przepływu jednej sztuki w układzie gdzie na każdym stanowisku dodawana jest wartość, czyli pewien element tworzący produkt. Spójrzmy sobie na linię produkcyjną, na której wytwarza się załóżmy pudełka.

SQDCP

Sytuacja idealna

Na pierwszej stacji operator numer 1 kładzie na taśmie produkcyjnej podstawkę pudełka. Zajmuje mu to trzy sekundy.

Na drugiej stacji roboczej operator numer 2 kładzie prawy bok pudełka

Na trzeciej stacji operator numer 3 dokłada również lewy bok pudełka i jemu również zajmuje to 3 sekundy.

Tak samo jak jego poprzednik, na czwartej stacji kolejny dokłada przód.

Na piątej stacji, kolejny operator dokłada tył

Na 6 stacji, kolejny operator dokłada daszek.

W taki sposób mamy całe pudełko. Mamy 6 stacji, 6 operatorów, każdy z nich działa po 3 sekundy – wszystko zajmuje 18 sekund. Świat jest idealny, przepływ nie wstrzymany.

… i nieidealna

A teraz co by się stało gdyby załóżmy operator numer 3 z jakiegoś powodu nie wykonywał swojej pracy w ciągu trzech sekund tylko w ciągu pięciu sekund? Okazałoby się że operatorzy 1 i 2 zaczęliby pracować wyraźnie szybciej w stosunku do operatora numer 3 Choć tak naprawdę czas ich pracy nie byłby szybszy. Po prostu w relacji do operatora numer 3 ich praca byłaby nad wyraz efektywna, ponieważ operator numer 3 pracowałby wolniej.

Zapasy

W związku z powyższym przed operatorem numer 3 zaczęłyby pojawiać się zapasy. Zapasy te generowane byłyby przez operatora numer 2, który wykonując swoją pracę szybciej musiałby coś z wynikami swojej pracy zrobić, więc odkładałby nadprodukowane elementy, tworząc zapas. Okazałoby się dalej że ten operator numer 2 a być może nawet operator numer 1 zrozumieliby po chwili, że mają troszeczkę więcej czasu. A ponieważ czujne oko kierownika patrzy, zaczęliby wykonywać swoją pracę trochę bardziej dokładnie niż trzeba. A być może niedokładnie, a zaczęliby wykonywać dodatkowe, nadmierne czynności, które by usprawiedliwiły czas ich pracy wynosząc pięć sekund a nie jak dotychczas 3.

Nadmierne przetwarzanie i jego skutki

To po co mają się śpieszyć skoro ten na stacji 3 i tak się nie wyrabia? Mamy więc już co najmniej trzy marnotrawstwa: nadprodukcje, zapasy, nadmierne przetwarzanie. Do czego może prowadzić nadmierne przetwarzanie? Do błędów jakościowych. Operatorzy mogą na stanowiskach 1 i 2 zrobić coś niby lepiej – ale tak naprawdę gorzej. Mogą za bardzo przeszlifować, bardzo wyrównać i finalnie doprowadzić do usterki. Powstają defekty.

Wąskie gardło

Jednak dotychczas obserwowaliśmy co się dzieje przed naszym tak zwanym wąskim gardłem operator numer 3 który produkuje wolniej niż powinien z jakiś względów. Być może awarii, albo niedyspozycji. Może z niewłaściwego surowca, czy nieumiejętności nie był prawidłowo przygotowany. Są różne powody. Niemniej jednak jest to stanowisko wąskim gardłem i generuje nam pewną trasę w procesie.

Oczekiwanie

Ale co się dzieje za wąskim gardłem po prawej stronie tego który robi swój etap produkcji w 5 sekund? Po prawej stronie przede wszystkim mamy oczekiwanie. Operator numer 4 przede wszystkim czeka aż ten poprzednik wykona swoją rzecz. Operator 4, kiedy dostanie w końcu pudełko od operatora numer 3, to wie że tamten przed nim troszeczkę się guzdrze, więc też będzie swoją pracę wykonywał w sposób nadmiarowy. Ma czas, bo na spokojnie da radę zrobić i pracę i porozmawiać z koleżanką i być może coś poprawić, pójść na papierosa albo cokolwiek innego. Te dwie sekundy jego czasu, niewykorzystane, są czystą stratą wydajności i można by tak opisywać operatora numer 5 i 6. Każdy z nich zacznie dostosowywać się do obecnej sytuacji.

Jak zauważyć marnotrawstwa

Zapasy w jednym miejscu będą się piętrzyły, w innym miejscu będą się pojawiały przestoje, mikroprzestoje, zatrzymania uzasadnione mniej lub bardziej. Ale będą. I stąd właśnie biorą się marnotrawstwa. Z takiego prostego zaburzenia rytmiki pracy, z prostych błędów które sprawiają że rytm czyli takt przestaje działać. Całą sztuką wdrożenia lean manufacturing czyli produkcji odchudzonej jest umiejętność dostrzeżenia marnotrawstw w procesie i ich eliminacja z procesu. Aby te marnotrawstwa móc obserwować, dysponujemy pakietem wielu narzędzi. Od prostych, takich jak 5S, pozwalających nam zobaczyć odstępstwa w przestrzeni pracy czy TPM, pozwalających nam zobaczyć odstępstwa w kondycji parku maszynowego,  po narzędzia złożone takie jak Kanban czy kaskadowanie celów

Podsumowanie

Kanon 7 marnotrawstw czyli siedmiu grzechów głównych lean manufacturing:

  1. Nadprodukcja – wykonywanie więcej niż jest to wymagane
  2. Zapasy, bezpośrednio wynikające z nadprodukcji czyli utrzymywanie nadmiaru produktów lub półproduktów w których zamrożone mamy pieniądze
  3. Transport, czyli konieczność przemieszczania w przestrzeni wyprodukowanych nadmiernie elementów
  4. Ruch czyli konieczność przemieszczania się w celu uzyskania dostępu do tych elementów lub uzyskania dostępu do narzędzi, informacji, decyzji
  5. Nadmierne przetwarzanie czyli wykonywanie pracy większej niż oczekiwana przez klienta na tym etapie pracy, za którą klient nam nie płaci
  6. Błędy jakościowe czyli wytwarzanie wadliwych półproduktów i produktów i konieczność odtwarzania kolejnych prawidłowych
  7. Oczekiwanie czyli strata czasu wynikająca z wszystkich poprzednich marnotrawstw, bądź też niewłaściwie zagospodarowany czas lub nieodpowiednio użyte zasoby ludzi, materiałów, maszyn, metod pracy i zarządzania

Ósme marnotrwastwo

Naturalnie marnotrawstwa mogą być definiowane szerzej. Dość powszechne jest postrzeganie jako swego rodzaju ósme marnotrawstwo niewykorzystanego potencjału ludzkiego. Czyli tego co ludzie potrafią lub mogliby zrobić ale ze względu na niedomagania organizacyjne lub też niewłaściwe zarządzanie nie potrafimy z nich tego wydobyć. Mogą to być twarde umiejętności techniczne bądź też potencjał kwalifikacji miękkich, społecznych, zarządczych.

Własne marnotrwastwa

Istnieją organizacje które wedle własnego uznania i potrzeb dodają do kanonu własne marnotrawstwa i uważam że bardzo dobrze. Bo świadczy to o tym że rozumieją swoje procesy i są w stanie reagować na jeszcze więcej odstępstw A dzięki temu są w stanie oszczędzać jeszcze więcej niepotrzebnie wydanych pieniędzy, niepotrzebnie zmarnowanego czasu. Przykładami takich dodatkowych marnotrawstw może być niewłaściwa ergonomia pracy bądź wadliwie przeprowadzona komunikacja pomiędzy etapami procesu. Wszystkie te marnotrawstwa naturalnie możemy obserwować w środowisku produkcyjnym. Ale także w środowisku usługowym, administracyjnym, logistycznym i praktycznie każdym innym aspekcie życia. Jeśli chcesz wiedzieć więcej zapraszam do Kuźni Produktywności

~IreneuszPoznański

7 marnotrawstw Read More »

Efektywne spotkania

Efektywne spotkania

Wielu z nas ma pewnie zapchane outlookowe kalendarze po brzegi spotkaniami. A to spotkanie produkcyjne, a to spotkanie projektowe, spotkanie z działem jakości, utrzymaniem ruchu czy technologami. Do tego dochodzą spotkania cotygodniowe, comiesięczne i okazjonalne. Co jeszcze? Oczywiście te spotkania, które organizowane są przez nas samych. Czy też czasami od godziny 8:30 zaczynasz tournee po spotkaniach, a kończysz o 16? Świetnie, jeśli wychodzisz z nich z poczuciem –  świetna robota, to były efektywne spotkania! Ale… często jest tak, że o tej 16:00 oddychamy z ulgą, że koniec tej nudy… i nic konkretnego z żadnego spotkania nie wyniosłeś/-aś.

Nieefektywne spotkania

Niestety nie jest to sytuacja wyjątkowa. Wiele spotkań w naszych firmach jest najnormalniej w świecie nieefektywna. A w dodatku nie są dobrze prowadzone. To co można z tym zrobić?

Jestem zwolenniczką spotkań typu „Szybko, konkretnie i kończymy”, a totalnie przeciwniczką tzw. „lania wody”. Może też dlatego, że po prostu nie umiem „gadać o niczym”… Dziwne, jak na kobietę, czyż nie? Także musiałam sobie poradzić. 🙂 Jak? Już piszę.

Cel

Przede wszystkim określ cel spotkania. To bardzo ważny punkt, żeby ustalić, po co się spotykamy, w jakim celu, co chcemy ustalić, jakie tematy poruszyć. Dobrze sobie zapisać ten cel, żeby w trakcie spotkania móc do niego wrócić, gdyby poniosły nas wodze fantazji i zeszlibyśmy z tematu. Cel przedstaw grupie, niech też wiedzą, po co są na spotkaniu 🙂 a przede wszystkim, żeby wprowadzić w temat i skoncentrować się na konkretach.

Ludzie

Druga sprawa – wybierz odpowiednio zespół. Zaproś tylko te osoby, które są zaangażowane w dany projekt, wdrożone w temat i niezbędne. Tu świetnie sprawdzą się słowa – idź na jakość, nie na ilość. Nie potrzebujesz każdego specjalisty, każdego kierownika, każdego pracownika. Osoby, które nie będą zainteresowane tematem, nie wniosą nic w temacie a dodatkowo, przy takim składzie,  rośnie ryzyko zakłóceń na spotkaniu.

Agenda

Wcześniej ustal agendę spotkania, zapisz i według niej prowadź spotkania. Pozwala to na wprowadzenie pewnej struktury. Dodatkowo – powiedzenie lub wyświetlenie agendy – pozwala na rozjaśnienie tematyki, a poza tym, kto nie lubi wiedzieć, co go czeka. Przygotowanie agendy powoduje, że i my musimy najpierw mieć plan na to spotkanie,  a to kolejny punkt!

Plan

No właśnie, warto mieć plan na spotkanie, warto wiedzieć, co chcemy osiągnąć. Czy chcemy coś przedstawić, czy zebrać opinię, czy rozdzielić zadania, czy przeprowadzić głosowanie, czy może przekazać ważne informacje lub przeszkolić pracowników. Plan ułatwi nam poprowadzenie spotkania, ale też sprawi, że będziemy mówić o konkretach, a nie o wszystkim dookoła. Pozwoli na prawidłowe przygotowanie się do spotkania, które jest niezbędne, aby było ono efektywne.

Zasady

I z nimi jest chyba najgorzej. Osobiście, straszliwie nie lubię, jak ktoś przychodzi na moje spotkanie z laptopem i widzę, jak pracuje sobie zamiast aktywnie uczestniczyć w spotkaniu. Uważam to za przejaw braku szacunku. Podobnie z innymi sprzętami jak tablet czy telefon. Wyrażenie akceptacji zaproszenia na spotkaniu jest dla mnie jednocześnie decyzją, że w tym czasie zajmuję się tym, co na spotkaniu, a nie wykonuje inne czynności związane z moją praca. Rozumiem sytuacje, gdzie trzeba odebrać telefon – jasne, czasem jest to siła wyższa. Zazwyczaj wtedy proszę, aby takie osoby po prostu wyszły i tam pogadały, żebyśmy wzajemnie sobie nie przeszkadzali. Jednak dużo bardziej lubię, gdy wszyscy poświęcają ten czas w jednym celu. Warto pewne zasady ustalić na początku, jeśli nie jest to standardem w firmie.

No phones

Czas

To chyba jasne. Planując spotkanie, ustal realny czas spotkania. Zawsze warto zostawić sobie 15 minut buforu, taki zapas, gdyby pojawiły się pytania lub dodatkowe tematy. Na pewno nie przedłużaj spotkania. Przynajmniej jedna osoba, będzie na styk z czasem, będzie spieszyła się na kolejne spotkanie lub do domu. Taka osoba na pewno nie będzie dla Ciebie wsparciem. Wręcz przeciwnie, będzie wprowadzała atmosferę pośpiechu i zdenerwowania. Lepiej zorganizować kolejne spotkanie, jeśli nie starczy czasu. Ale zapewniam Cię, że jeśli skończysz szybciej, wszyscy będą Tobie wdzięczni. 😀

Zadania i odpowiedzialności

Jeśli na Twoim spotkaniu ustalacie zadania do wykonania, wspólnie tworzycie plan działania tzw. action plan – ważne, aby na tym spotkaniu ustalić konkretne osoby odpowiedzialne oraz daty. KTO, CO, DO KIEDY? Bez tego nie wychodź 😀 A tak serio, jeśli bardzo ogólnikowo podejdziesz do tematu, to zadania będą realizowane bardzo powoli lub w ogóle. Działania powinny być przydzielone konkretnej osobie (NIE DZIAŁOWI!), która uczestniczy w spotkaniu wraz z ustalonym deadlinem. Będziesz mieć pewność, że zadanie będzie miało swojego wykonawcę. Jeśli nie ma kogoś na spotkaniu, przydziel osobę, która przekaże danej osobie zadanie.

Podsumowanie

Pod koniec spotkania dobrym zwyczajem jest po prostu podsumować, co ustaliliście, decyzje i działania. Oczywiście ten podpunkt zależy od koncepcji spotkania. To jest też dobry czas, aby potwierdzić odpowiedzialności, terminy czy potrzebne zasoby.

A co potem?

Po każdym spotkaniu dobrą praktyką jest wysłanie krótkie notatki podsumowującej drogą mailową. Umieść w niej najważniejsze poruszone aspekty, plan działań wraz z osobami odpowiedzialnymi oraz niezbędne informacje, a jeśli potrzebujesz – ustal datę kolejnego spotkania.

Standardy

A na koniec… Ciekawym rozwiązaniem i na pewno bardzo pomocnym, jest stworzenie standardu dobrego spotkania. A Lean bardzo lubi standardy! Warto ująć w nim, jak się przygotować do spotkania, jak przeprowadzić spotkanie i co należy zrobić po spotkaniu. Nie należy zapominać o uczestnikach spotkania – im również przyda się standard, który pomoże w efektywnym spędzeniu tego czasu. Taki standard można rozesłać za pomocą intranetu do wszystkich pracowników, ale również powiesić przed salką, bądź położyć go w Sali konferencyjnej. To naprawdę działa!

Życzę Wam samych efektywnych spotkań i zapraszam do Kuźni Produktywności 🙂

Efektywne spotkania Read More »

wdrożenie lean manufacturing

Wdrożenie lean manufacturing w firmie

Podczas szkoleń często dochodzi do takiego momentu w którym uczestnicy zaczynają zadawać pytania – a co dalej? I w tym właśnie momencie zwykle następuje krótkie wyjaśnienie, jak wygląda proces wdrożenia. Najprościej byłoby na początku spotkania opowiedzieć uczestnikom o tym w jaki sposób następuje wprowadzanie zmiany przy użyciu technik. Rzeczą jest aby wszyscy rozumieli że techniki lean manufacturing takie jak 5S, TPM, SMED czy Kaizen są tylko środkiem do celu. A celem tym jest zmiana kultury organizacyjnej.

Co oznacza zmiana kultury organizacyjnej?

Każdy z nas, bez względu na to czy pracuje, czy się uczy, czy spędza czas w domu, tkwi żyje i replikuje pewną kulturę organizacyjną. Jest to kultura pracy, rodziny, regionu czy w końcu kultura państwa. Istnieją także subkultury różnych grup, organizacji, stowarzyszeń. Taką właśnie grupą jest miejsce pracy. Wiele firm zatrudniając nowych ludzi często dużo większą wagę przywiązuje do tego czy dany pracownik reprezentuje sobą promowane i akceptowane przez organizacje wartości oraz sposoby myślenia i postępowania niż to jak bardzo jest fachowy w tym co ma robić. Z mojego doświadczenia ponad dekady szkoleń, wdrożeń i obserwacji firm w całej Polsce, z pełną odpowiedzialnością wyciągam wniosek że nierzadko ludzie organizacjach nie są zatrudniani lub nie są w nich utrzymywani ze względu właśnie na to że nie pasują do kultur organizacyjnych.

Kształtowanie ludzi – szkolenie wprowadzające

Jak to zmienić i co takiego można zrobić, aby dobrze zagospodarować umiejętności i potencjał człowieka? Wracając do postawionego na początku pytania: co potem?, odpowiadam: potem należy zacząć kształtować ludzi. Jest to zwykle szkolenie wprowadzające, uczące pracowników, szczególnie kadrę średniego i wyższego szczebla. Czym tak naprawdę jest odchudzone zarządzanie? Celem takiego szkolenia (zwykle są to 2/3 dni dla grupy około 15 osób) jest nauczenie wszystkich jednego języka. Uczymy się niejako nowej łaciny przemysłu którą jest terminologia lean manufacturing, oparta o Toyota production system.

Warsztaty symulacyjne

Podczas takiego szkolenia prowadzone są również zwykle warsztaty symulacyjne. Następuje produkcja na jakimś symulowanym modelu produkcyjnym po to aby uczestnicy mogli odnaleźć się w najlepszych dla siebie rolach. Mamy więc do czynienia z, po pierwsze, nauką technik lean manufacturing, oraz po drugie z przećwiczeniem ich w praktyce na symulowanym modelu. Po to aby uczestnicy mogli odnaleźć się i wybrać najbliższe ich charakterowi umiejętnościom i potrzebom narzędzie do zastosowania w przyszłości.

Warsztat wdrożeniowy

Kolejnym etapem wdrożenia lean manufacturing jest zwykle warsztat wdrożeniowy u konkretnego klienta na jego procesie, w jego fabryce, w jego obszarze. Zwykle odbywa się to poprzez ustalenie z firmą wdrażającą lub trenerem konsultującym zakresu pracy. Oczywiście przeprowadzany jest cały proces ofertowy i w chwili umówienia się na konkretne działanie w obszarze, gdzie zostały zidentyfikowane największe marnotrawstwa, przystępujemy do działania. Te zwykle ubrane są w większy projekt. Bywają to 2, 4, 6, czasami 10 dni wdrożeniowych. Zwykle są to szkolenia w zależności od skali zadania. Przeprowadzamy zogniskowane akcje wdrożeniowe narzędzi takich jak na przykład 5S, TPM. Wszystko zależy od poziomu organizacji na wstępie i tego co chce osiągnąć. Jeżeli organizacja jest duża i wymagane są kolejne wdrożenia, wykonujemy kolejne akcje i tak dalej.

Droga do samodzielności

Zwykle żeby organizacja zaczęła uczyć się w samodzielnie i posiadła kompetencje do samodzielnego, w przyszłości, wdrażania i utrzymywania nowych standardów pracy i poprawy wydajności, potrzebne są dwa do czterech bloków dwudniowych akcji wdrożeniowych. Podczas takich akcji wdrożeniowych wyłaniani są również liderzy tych programów, czyli na przykład koordynatorzy 5S. Osoby szczególnie zaangażowane i mające predyspozycje do kontrolowania systemów takich jak TPM, umiejące i chcące działać w obszarach SMED czy też innych narzędziach.

Ambasadorzy zmiany

Konstytuuje więc nam się grupa pracowników którzy niejako poprowadzą zmianę i będą jej ambasadorami w organizacji. Będą także stanowili dobry przykład i wzór odniesienia dla nowych standardów w oczach innych pracowników. Na tym etapie wdrożenia należy wspomnieć że nierzadko, aczkolwiek nie zawsze, przed przystąpieniem do wdrożenia w konkretnym obszarze wykonywana jest mapa strumienia wartości VSM – value stream mapping. Jest to narzędzie służące do diagnozy w sytuacji w organizacji. Na mapie możemy zobrazować wszystkie niedomagania które jesteśmy w stanie stwierdzić podczas zbierania wywiadu. Zarówno w produkcji surowca, jak i w przepływie informacji.

Wdrożenie 5S

Utrzymanie zmian

W kolejnym, trzecim, etapie pracy wdrożeniowej w organizacji działamy nad utrzymaniem zmiany zachowań i nawyków i przestrzeganiu nowych standardów pracy, które są wydajniejsze, lepsze jakościowo, bardziej ergonomiczne i bardziej komfortowe dla pracowników. Bywają także dużo bezpieczniejsze co nie jest bez znaczenia. Ten trzeci etap oznacza pracę konsultingowa, wdrożeniową. Jest to zwykle cykl od 6 do 12 dni konsultingowych w interwale od dwóch do czterech dni w ciągu miesiąca. Służy do utrzymania zmiany, przeprowadzenia organizacji przez niuanse wdrożenia i wsparcia jej w przypadku trudności. Podczas tego etapu, który wbrew pozorom jest ważny ponieważ konstytuuje zmianę na długi czas, trener – konsultant wdrożeniowy jest do dyspozycji organizacji w umówionym wymiarze czasu. W konkretnych dniach przyjeżdża, monitoruje wyniki, doradza, poprawia, uczestniczy w audytach, zbiera i wykonuje pracę razem z pracownikami na produkcji lub w dziale usług.

Po wdrożeniu – utrzymanie zmian

Dzięki takiej pracy długoterminowo organizacja nabiera samodzielności. Natomiast w ciągu tego pół roku do roku obecności konsultingowej trener oddaje coraz więcej odpowiedzialności pracownikom organizacji. Dzięki takiemu podejściu firma po transformacji która zwykle liczy około rok do dwóch jest w stanie samodzielnie utrzymać zmiany. Wszystko jednak zależy od jakości zarządzania. Nawet najlepszy trener i najlepsza organizacja bez skutecznego zarządzania nie są w stanie utrzymać zmiany kulturowej ani żadnej innej. Ale myślę że to już jest najmniejszy problem!

 Zapraszam do Kuźni Produktywności Ireneusz Poznański

Wdrożenie lean manufacturing w firmie Read More »

Hoshin Kanri

Hoshin Kanri czyli wszystko jest możliwe pod warunkiem że wiesz czego chcesz!

Kluczowe pytanie zawsze brzmi: co chcemy osiągnąć? Bez względu na to czy jest to dziedzina życia prywatnego lub też temat stricte zawodowy, najważniejszym etapem procesu jest prawidłowe zdefiniowanie swoich oczekiwań. Można posłużyć się wieloma metodami uświadomienia sobie co tak naprawdę jest dla nas ważne. Jednak to w jaki sposób doprowadzimy do realizacji tego celu to już zupełnie inna historia. Podobnie jak sytuacja, w której człowiek nie jest świadomy że tkwi w jakimś uzależnieniu. Dopiero w chwili kiedy uświadamia sobie że problem istnieje, może zacząć działanie. Może zacząć zmianę. Z perspektywy lean manufacturing owa uświadomiona niedoskonałość czy też problem nosi nazwę muda czyli marnotrawstwo. Jest to wszystko to co w procesie jest zbędne.

Jak poprawić organizację używając hoshin kanri?

Zaczniemy od początku. Hoshin Kanri oznacza kierunek i działanie. Są to dwa w japońskie zwroty połączone w jedność. Hoshin Kanri służy do prawidłowego definiowania celów w oparciu o cele wyższego rzędu. Jak wspomniałem na wstępie mojego wpisu najważniejsze jest uświadomienie sobie problemów, czyli marnotrawstw. Znając już te problemy i marnotrawstwa możemy przystąpić do prawidłowego definiowania celów. Hoshin Kanri zakłada że cele zdefiniowane są na każdym poziomie przez właściciela tego poziomu. Oznacza to nie mniej nie więcej że zarząd definiuje cele strategiczne dla organizacji. Mogą one pochodzić od właścicieli ale to zarząd właśnie ma za zadanie i obowiązek (a także przywilej!) przedefiniować te cele na swój język. Oznacza to że cel wynikający z wizji właściciela organizacji brzmiący będę najlepszą i największą w Polsce firmą produkującą żelki należy na poziomie zarządu przedefiniować na zadania które zarząd jest w stanie realizować w praktyce. Oznacza to że zarząd rozkłada owy cel na czynniki pierwsze i definiuje cele własne w różnych kategoriach. To jakie są to kategorie zależy od specyfiki działania organizacji i rynku w którym się znajduje.

Określanie celów z KPI

Dobrą praktyką jest stosowanie KPI i kategorii związanych z KPI takich jak Safety – Quality – Delivery – Costs – People. Przy takich kategoriach funkcjonowania zarząd może zdefiniować następujące cele:

  • Safety (bezpieczeństwo):  nasze produkty są zdrowe dla użytkowników i konsumentów
  • Quality (jakość): nasze produkty charakteryzują się najwyższą jakością na rynku
  • Delivery (dostawy): dostarczamy naszym klientom produkt do domu oraz zapewniamy dostępność w sklepach ich pierwszego wyboru
  • Costs (koszty): nasz produkt charakteryzuje się wyższą średnią ceną rynkową i jest postrzegany jako produkt z średniej wyższej półki
  • People (ludzie): nasz produkt jest adresowany do dzieci i młodzieży z rodzin o średnio wyższych dochodach
SQDCP

Od ogółu do szczegółu..

I tak zdefiniowane cele na poziomie najwyższym organizacji powinny być zaprezentowane poziomowi kierowników pionów zarządczych. Tak więc dyrektorzy zarówno działów produkcyjnych jak i sprzedażowych, zakupów, magazynów, logistyki etc. powinni skonstruować swoje własne cele na podstawie wyżej wspomnianych KPI, wskazanych przez zarząd. Istotą Hoshin Kanri jest fakt zaangażowania wykonawców i zarządzających tymi procesami w ich definiowanie. Dlatego też zdefiniowane problemy/cele (czytaj: rozbieżności pomiędzy stanem oczekiwanym przez zarząd a stanem obecnym) stają się powodem działania dla niższego poziomu zarządzania.

Definiowanie celów – poziom kadry zarządzającej

SQDCP

Innymi słowy podwładni, znając oczekiwania przełożonych, sami kreują swoje działania. W taki sposób aby osiągnąć rezultaty które zadowolą i szefów. W naszym przypadku na przykład dyrektor produkcji mógłby zdefiniować swoje cele w następujący sposób:

  • Safety: dbamy o to aby do naszych produktów nie dostawały się żadne szkodliwe komponenty i składniki
  • Quality: zapewniamy tylko składniki z określonym certyfikatem jakości według normy Europejskiej
  • Delivery: realizujemy harmonogramy dostaw oraz produkcji do naszych klientów Wewnętrznych i zewnętrznych na poziomie co najmniej 95%
  • Costs: utrzymujemy założone koszty produkcji na wymaganym poziomie i Poszukujemy możliwości ich redukcji w skali 5% na kwartał w pierwszym roku działalności
  • People: dbamy o należyte szkolenie pracowników pracujących przy linii produkcyjnej a także budujemy atmosferę zaufania

 

Efekt zaangażowania

Jak widać na przytoczonym przykładzie Hoshin Kanri na poziomie dyrektorów i menedżerów odpowiada na ich potrzeby. Definiując cele w tym miejscu w odpowiedni sposób są oni w stanie zaprezentować je swoim podwładnym a także zaraportować wyniki działań związanych z realizacją tych celów w swoim zwierzchnikom czyli zarządowi. Dzięki Hoshin Kanri uzyskujemy efekt zaangażowania i identyfikowania się z celem. Zaprzęgamy zasoby intelektualne oraz mechanizmy psychologiczne do pracy nad redukcją dysonansu czyli oczekiwań szefów versus stan obecny.

KPI w dół – kierownik produkcji

Podążając dalej naszym przykładem i definiując kolejne wskaźniki KPI dla następnego niższego poziomu, kierownik produkcji czy też mistrz produkcji mógłby w następujący sposób określić to co należy wykonać:

  • Safety: prowadzimy kontrolę składników surowców do naszych produktów według opracowanych instrukcji roboczych dla każdego stanowiska na wejściu do procesu oraz wyjściu z etapu procesu
  • Quality: prowadzimy kontrolę jakości dostarczanych surowców pomimo posiadanych certyfikatów w natężeniu 30% dostarczanych do nas surowców
  • Delivery: realizujemy dzienne i tygodniowe harmonogramy z produkcji raportując je na odpowiednich spotkania i przeglądach produkcyjnych
  • Costs: na każdej zmianie sprawdzamy ilość spędzonych godzin oraz mierzymy współczynnik oee
  • People : procedura przygotowania do pracy ma obejmować tygodniowy cykl przygotowawczy oraz raz na kwartał menedżer prowadzi pół formalne spotkanie z pracownikiem
SQDCP

 

Tak więc zdefiniowanie problemu czy też różnicy pomiędzy oczekiwaniem przełożonych a stanem obecnym jest doskonałym punktem wyjścia do określenia konkretnych działań. Dzięki Hoshin Kanri możemy rozłożyć każdy cel na elementy pierwsze i dotrzeć do pracownika na konkretnym poziomie mówiąc i definiując oczekiwania jak najbardziej jego językiem. Posługując się jego możliwościami wykonawczymi – dzięki temu osiągamy możliwie najwyższe zaangażowanie oraz wolę działania.

Kaskadowanie celów i regularne przeglądy

Aby dopełnić tematu należy wspomnieć o tym że kaskadowaniu celów w układzie KPI, czyli Key Performance Indicators, powinno towarzyszyć założenie rutynowych przeglądów na każdym poziomie organizacji. Zwykle wygląda to tak że mistrzowie i liderzy mają swoje spotkania 15 minutowe (nie dłuższe) rano lub podczas rozpoczęcia zmiany i tam omawiane są główne zagadnienia wynikające z celów, wyniki oraz konieczne do podjęcia działania. Jeden poziom wyżej czyli kierownicy zmianowi czy też menedżerowie spotykają się w trybie dziennym kilka godzin później lub w trybie tygodniowym albo kilka razy w tygodniu omawiając te same wskaźniki ale już inną definicją. Przynoszą tutaj raporty z poziomu niższego. Dyrektorzy raportują do zarządu wyniki oraz oczekiwane rezultaty działań. W drugą stronę natomiast od zarządu i dyrektorów w dół procesu powinny przechodzić zasoby wspomagające rozwiązywanie problemów. Może to być sprzęt, narzędzia, czas, dodatkowi ludzie etc. Nierzadko są to także decyzje które muszą być podjęte przez wyższy poziom zarządzania. Tak więc kaskada z dołu do góry z góry do dołu powinna być prowadzona przy użyciu regularnych przeglądów. Najlepszą, moim zdaniem, formą przeglądów są spotkania bezpośrednie spotkania. Trwające od 15 do 45 minut, najlepiej na stojąco, w obecności przełożonych. Spotkania na których prezentowane są dobrze przygotowane wyniki najlepiej w formie wizualnej na tablicach bądź ekranach. Tak aby wszelkie pytania mogły znaleźć odpowiedź. Jeżeli podczas tych spotkań pojawiają się problemy trudniejsze, o bardziej zawiłej naturze, powinny być jedynie odpowiednio zdefiniowane i adresowane i wyprowadzone poza to spotkanie. Tak używane są wskaźniki KPI.

Zapraszamy! www.kuźniap.pl

Hoshin Kanri czyli wszystko jest możliwe pod warunkiem że wiesz czego chcesz! Read More »

Kanban Beer

O Kanban przy piwie

Janek dopijał trzecie piwo.

W sumie warto było przyjść.

Spotkanie ze swoimi kolegami i koleżankami z pracy – pomyślał.

O kilku osobach dowiedział się ciekawych rzeczy. Marek grał w siatkówkę Krzychu był zapalonym wędkarzem, a Zośka biegała w ultramaratonach. Jakoś nigdy wcześniej nie przyszło mu do głowy, co mogą robić jego znajomi po godzinach.

Samonapełniający się kufel..

Janek pracował na magazynie i jego codziennym zmartwieniem było to, jakie akurat pomysły wpadną do głowy mistrzowi produkcji i co każe sobie przywieźć? Jaki materiał ile skrzyń? Ile kartonów?

… ale dzisiaj było po wszystkim, był piątek..

 

Spotkanie z okazji piątku, okazja w sumie dobra jak każda inna. Tylko że ostatnio z tego co wiedział jego koleżanki i koledzy spotykali się częściej. Do ich zespołu dołączyło kilku młodych ludzi, mocno już jednak doświadczonych w pracy na magazynie w innej firmie. Jakiś koncern, produkujący jakieś części do samochodów –  tak zwany Automotive.

 

Janek dopijał trzecie piwo.

I kiedy chciał odstawić prawie pusty kufel na zobaczył że na jego tekturowej podstawce stoi już kolejne piwo.

„To dzisiaj mają gest” pomyślał. Rozejrzał się dookoła i zauważył że kelnerzy mają pełne ręce roboty i za barem trwa bezustanny ruch.

Zapracowani.. z uśmiechem?

Z racji tego, że Janek od wielu lat pracował na magazynie, wiedział co to znaczy uwijać się z towarem aby dostarczyć to co jest potrzebne. Na koniec dnia i tak okazywało się że czegoś nie ma, produkcja zgubiła/zepsuła. I trzeba na szybko pakować dodatkową paletę, uzupełnić skrzynię, wyczarować skądś brakujący surowiec i w 3-miga dostarczyć go na wymagane pole.

 

Trochę współczuł kelnerom.. Ale po dłuższej chwili przyglądania się ich pracy zauważył, że chodzili uśmiechnięci. Zapracowani po uszy, ale jednak pracowali bardzo sprawnie. Przyjrzał się dokładnie co robią i zauważył że nie tylko jego tekturowa podkładka pod piwo została automatycznie uzupełniona złotym trunkiem. To samo dzieje się na wszystkich innych stolikach.

 

– Skąd oni wiedzą że ci klienci tego chcą, może ktoś już nie chce pić więcej piwa – powiedział po cichu sam do siebie.

Wymysły młodych

W tym momencie zaczepiła go Zośka i zadała mu pytanie

–  Jak tam Janek? Cieszę się że do nas dołączyłeś. My już od jakiegoś czasu tak się tutaj spotykamy i rozmawiamy o różnych rzeczach. U nas w firmie też można wiele ciekawych rzeczy zrobić. Na przykład taki Kanban..

Janek spojrzał na nią ze zdziwieniem i powiedział: 

– Coś ty Zocha, to jakieś nowoczesne głupoty. Nowi wymyślają. Nie trzeba zbierać zamówień? Ustalić jakąś rutynę i dostarczać według tej ustalonej normy. Bzdury jakieś, przecież nie da się tego tak łatwo zaplanować. To przecież na produkcji dzieją się różne rzeczy: ten coś zepsuje tamten zapomni, inny zgubi. Zamontują coś nie tak zniszczą i się nie przyznają to trzeba im dowieźć to wszystko, czy nie?

Ograniczenie zapotrzebowań, wprowadzenie rutyny

– Prawda, tylko że ilość komunikatów z produkcją może być ograniczona. Po co te wszystkie niepotrzebne zapotrzebowania wystawiane w systemie te pielgrzymki mistrzów i liderów na magazyn? Oni tylko tam przeszkadzają ich miejsce jest na produkcji a nasze – w magazynie. Łączy nas to że dostarczamy im surowiec. Nie powinni w ogóle do nas przychodzić.

– Ale Zocha, Przecież zawsze tak było że jak coś się psuło to biegli do nas z krzykiem albo po prośbie to co: nie pomożesz? I tak pomożesz. – odparł Janek

– Zgadza się Janek,  zawsze trzeba pomagać tylko wyobraź sobie,  że … -spojrzała na niego i na jego piwo –  wyobraź sobie że jest taka umowa między nami tutaj klientami w tym pubie a tymi kelnerami i w ogóle właścicielem tego pubu, że dzisiaj mamy “Wieczór Kanban”. Jest taka prosta zasada że dziś od 19:00 do 23:00 piwo jest o 50% tańsze ale tylko i wyłącznie pod warunkiem, że kelnerzy reagują na jeden jedyny rodzaj zamawiania:  Kiedy Twoja podstawka jest pusta i twoje piwo również jest puste i Ty uniesiesz to prawie puste piwo to kelner ma prawo ci podstawić kolejne na podstawkę, nie pytając o to czy chcesz czy nie. Jak myślisz co to jest ?

– To takie zwykłe wciskanie piwa – odparł Janek. Taka promocja – dodał. 

Kanban Beer

– Janek. Dobra, może i promocja ale pomyśl: nie musisz w ogóle zamawiać. Ty nie musisz w ogóle rozmawiać, masz ustaloną rutynę, ustaloną prostą zasadę:  pusty kufel = pusta podkładka =  przychodzi materiał czyli piwo.

– No dobra ale czy im się to w ogóle opłaca? – odparł.  Przecież to jest tańsze o połowę ceny.

– A Ty myślisz, że jaką oni mają marżę – odpowiedziała Zośka. 

– To i tak nie cały czas – dodała – tylko przez tych kilka godzin a informacje o tym się roznosi. Ludzie przez tych kilka godzin piją tyle ile są w stanie lub chcą wypić a i tak więcej nie wypiją niż mogą.  Najwyżej szybciej skończą imprezę. A później wrócą a jak nie oni to ich znajomi.

Janek popatrzył na nią, spojrzał na podkładkę. Przyjrzał się dokładnie i dopiero teraz zauważył ! Na podkładce narysowany był prostokąt, w nim narysowany był mały kufelek, nad kufelkiem widniał napis “Kanban Beer”.  Podana była także 

ilość: jedna sztuka,  

źródło: bar 

miejsce przeznaczenia: ten klient 

godzina: 19:00 -23.00

Kanban Beer

Karta Kanban

Wtedy zrozumiał na czym polega Kanban.

– Zośka – powiedział – to ta widoczna kartka, to o to chodzi ?

– Tak – odparła- o to chodzi. Trzeba ustalić proste zasady, prostą rutynę działania w określonym czasie i wtedy wszystko działa praktycznie samo. Poza tym spójrz – kelnerzy też mają czas na przerwy.

 

Janek spojrzał w zielone oczy Zośki. Wcześniej nigdy nie zwrócił uwagi na ich kolor. Ten wieczór naprawdę był odkrywczy. 

 

Jeszcze raz przeniósł wzrok na tekturową podkładkę.

Napis “godzina: 19:00 -23.00” tym razem skłonił go do przeniesienia wzroku na swój solidny wskazówkowy zegarek, nakręcany – rodzinną pamiątkę po dziadku. Zdecydowanym ruchem szybko dopił pozostające w kuflu piwo. Zośka zrobiła to samo. Była 22:55. Nie chcieli przegapić tej ostatniej  rutynowej dostawy w systemie Kanban Beer…

Czym jest Kanban?

Kanban czyli jap. widoczna Kartka. Jest to system zarządzania dostawami na produkcję oraz system zarządzania przepływem komponentów pomiędzy etapami produkcji.

 

Został stworzony w latach 50 w Japonii i jest uznawany za emanację systemu wyciąganego Pull w  produkcji seryjnej.

 

W dużym uproszczeniu polega na tym że pracownik produkcji poprzez umówiony znak zwykle jest to:

  • karta
  • pusty pojemnik
  • puste miejsce
  • pusta kuweta

sygnalizuje że należy uzupełnić brakujący towar.

Mleczarz Kanban

Ten znak jest odczytywany przez służby materiałowe tak zwanego pociągowego lub mleczarza i dostarcza on bardzo konkretny surowiec w konkretne miejsce w którym jest ono zapotrzebowane. Wymienia pusty pojemnik na pełen pojemnik lub dowozi po prostu wymaganą ilość materiału. Kanban tym różni się to od tradycyjnego zamówienia że nie wymaga każdorazowo określenia ilości ani czasu ani miejsca dostawy natomiast ilość czas i miejsce dostawy są z góry określone i uformowane w powtarzalną pętlę działań.

 

Innymi słowy rutyna dostaw jest przewidywalna i zgodna z sekwencją wykonywanych produktów.

Wdrażanie Kanban

Wymaga to dużej dyscypliny i przygotowania całego procesu: od prostych standardów przestrzennych wdrażanych dzięki metodzie 5S, poprzez standardy procesowe wdrażane przez karty pracy standaryzowanej i balansowanie pracy.

 

Ważne także jest prawidłowe zastosowanie rozwiązań takich jak szybkie przezbrojenia smed czy też poziomowanie planowania produkcji.

 

System Kanban bywa utożsamiany z systemem Just In Time i uważa się że jego wdrożenie świadczy o wyeliminowaniu kluczowych marnotrawstw na danym procesie. Proces Kanban podlega niekończącemu się doskonaleniu.

 

Tak jak wszystkie inne metody lean manufacturing, wdrażamy również Kanban.

 

Zapraszamy do Kuźni Produktywności.

 

Uwaga: Wszelkie prawa do “Kanban Beer”- ZASTRZEŻONE  😉😉🍻🍻

O Kanban przy piwie Read More »

SMED w kąpieli

SMED w kąpieli dziecka?

Pierwszy raz ze SMED-em spotkałam się na studiach. Miałam do zrobienia prezentację o tym narzędziu. Pamiętam, że to był gorący czas na studiach, dużo nauki, dużo studenckich inicjatyw, imprez.  Pech chciał, że do tego tematu mogłam się zabrać dopiero dzień, a właściwie noc przed zajęciami. Na szczęście miałam świetne materiały z biblioteki, dzięki czemu naprawdę byłam w stanie ogarnąć temat w ciągu kilku godzin. Jaka była moja reakcja na pierwsze spotkanie ze SMEDem? Zachwyt! Naprawdę! Byłam pod wrażeniem, że każde przezbrojenie może trwać poniżej 10 minut. Wszystko wydawało mi się takie proste, jasne i łatwe do realizacji. Analiza, rozróżnienie czynności, zamiana czynności zewnętrznych na wewnętrzne i mamy sukces. Ale jak wiadomo… Teoria swoją drogą, a praktyka swoją. I właśnie na swoich praktykach zawodowych spotkałam się ze SMEDem po raz kolejny. Tym razem już na produkcji. Mieliśmy do wykonania optymalizację przezbrojenia na jednej z maszyn – z jakim ja zapałem podeszłam do tematu! Czego my nie zrobimy, ale jak przyszło co do czego, ja totalnie nie wiedziałam z czym to się je. Jak mam zmienić jedne czynności w drugie? I w ogóle to wpływa na czas? Szczęście, że miałam bardzo dobrych nauczycieli.

Teoria teorią..

Często niestety bywa tak, że dużo łatwiej mówić teoretycznie o narzędziu niż realizować go w praktyce. Chciałabym w tym artykule przybliżyć Wam krótką teorię o SMED-zie (dla tych, co nie znają jeszcze tego narzędzia) i podać konkret praktyczne przykłady na każdym etapie wdrożenia. A na koniec – kobieca, domowa, matczyna strona SMED-a! No to zaczynamy 😉

Co to SMED?

SMED to skrót od angielskiego sformułowania „Single Minute Exchange of Die”. Jest to grupa pewnych technik i narzędzi, które pozwalają skrócić czas poświęcony na przezbrojenie maszyny
w czasie krótszym niż 10 minut (jednostkowa liczba minut).

Samo wdrażanie koncepcji SMED można podzielić na cztery etapy:

  1. Przygotowanie, analiza procesu przezbrojenia
  2. Rozdzielenie wewnętrznych i zewnętrznych operacji przezbrojenia
  3. Przekształcenie procesów wewnętrznych w procesy zewnętrzne
  4. Usprawnienie wszystkich aspektów przezbrojenia

A praktyka..

Jak w praktyce wygląda wdrożenie? Według mnie warto poświęcić jeden dzień i zorganizować warsztaty. Może wystarczą 2 godzinki, może 4 godzinki – ale warto wyodrębnić czas, gdy operatorzy ze stanowiska oraz osoby powiązane z przezbrojeniem (specjaliście, inżynierowie, technologowie itp.),  będą mogli wspólnie skupić się na wdrożeniu SMED-a. Pamiętajmy tylko, że musimy w trakcie analizy wykonać przezbrojenie! Może więc warto spotkać się pod koniec produkowania jednej serii? Wybór należy do Was. Ważne, aby warunki, które będziemy analizować były rzeczywiste. Warto również jeszcze wykonać krok 0., czyli… Spotkać się wcześniej z pracownikami obszaru, gdzie chcemy dokonać wdrożenia i szczegółowo wytłumaczyć, na czym będzie polegał nasz warsztat. Zrozumienie po co będziemy stać pół dnia i kolokwialnie mówiąc – patrzeć na ręce – jest  kluczem do sukcesu. Musimy uświadomić pracowników, jakie są korzyści, co chcemy osiągnąć i co oni zyskają dzięki zmianom, jakie będą z tego korzyści dla wszystkich. Druga rzecz – ZAANGAŻOWAĆ wszystkich pracowników. Może jest to nudne, ale w LEAN bardzo ważne jest zaangażowanie wszystkich pracowników i działanie w zespole. Każda osoba wniesie swoją wiedzę, doświadczenie i pomysły usprawnień! Wykorzystajmy to.  Wracajmy zatem do SMED-a.

Analiza

W pierwszym punkcie analizujemy krok po kroku każdą czynność, którą wykonuje pracownik podczas przezbrojenia. Jak najlepiej wykonać daną analizę? Według mojej opinii – najlepiej nagrać kamerą cały proces. Chodzić krok w krok z operatorem i razem z nim i kamerą uczestniczyć w przezbrojeniu. Nawet jeśli Operator zapomni młotka z szafki, i przecież nigdy mu się to nie zdarza, to my kręcimy to dalej i wpisujemy w naszą analizę. Następnie warto wspólnie usiąść i spisać bardzo szczegółowo czynności. Dobrze jest już wcześniej przygotować tabelę z  kolumnami jak np. czynność, czas trwania, ilość kroków, potrzebne narzędzia, potrzebne środki ochrony osobistej, itd. Często fajnie jest rozrysować również jak wygląda proces – stworzyć tzw. diagram spaghetti. Widzimy wtedy, gdzie jest kumulacja czynności i czy nie chodzimy niepotrzebnie w różne miejsca. Zawsze analizujmy proces przezbrojenia z operatorem, który na co dzień wykonuje te czynności. On będzie wiedział, jak nazywają się narzędzia i co potrzebuje w danej chwili. Zdarza się, że i powie nam, co powinien zrobić, a co rzeczywiście robi 🙂

SMED analiza

Operacje wewnętrzne i zewnętrzne – czyli?

Analiza za nami – Punkt drugi:  Rozdzielenie wewnętrznych i zewnętrznych operacji przezbrojenia.  Co to znaczy ? Podzielmy wszystkie czynności na te, które możemy wykonać, gdy maszyna jeszcze pracuje, oraz na te, które możemy wykonać tylko wtedy, gdy maszyna nie pracuje. Czyli – przyniesienie narzędzi, przygotowanie nowego materiału i zawołanie suwnicy wpisujemy do czynności, które możemy zrobić w trakcie pracy maszyny, czyli są to czynności zewnętrzne. Wiele czynności można wykonać jako operacje zewnętrzne, jednak w praktyce działania te odbywają się już po wyłączeniu maszyny, co powoduje duże straty. Czynności wewnętrzne to nic innego jak np. zmiana matrycy, przykręcenie formy, zmiana parametrów. Jeśli mamy gotową tabelkę z analizą, możemy w łatwy sposób dokonać takiego podziału wprowadzając chociażby kolory, na czerwono czynności wewnętrzne, a na zielono zewnętrzne. To fajnie nam pokaże efekt, gdy porównamy z analizą po SMED-zie. Więcej zielonego 🟢, mniej czerwonego 🔴 i tu jak mantrę powtórzę – działajmy z operatorem ❗

Z wewnętrznych na zewnętrzne

Trzecia faza dotyczy zamiany jak największej ilości operacji wewnętrznych na operacje zewnętrzne. Etap ten opiera się głównie na znalezieniu sposobu zastąpienia operacji wewnętrznej operacją zewnętrzną. Ważne jest, aby nie kierować się przyzwyczajeniami i starymi nawykami, gdyż często wstrzymuje to rozwój procesu. Mogą to być takie działania jak – wdrożenie nowych stolików z narzędziami przy maszynie, zastosowanie tablicy cieni na maszynie (jeśli to możliwe i zgodne z BHP),przygotowanie odpowiednich narzędzi, stworzenie nowych procedur np. zamawiania suwnicy, czy przekazywania informacji o przezbrojeniu, itd. Mogę się założyć, że im dłużej posiedzicie nad zagadnieniami, tym bardziej kreatywne rozwiązania wymyślicie. Nie bójcie się nawet głupich pomysłów, zapisujcie każdy, każdy jest ważny!

Usprawnienie

I etap czwarty Usprawnienie wszystkich aspektów przezbrojenia czyli skupiamy się głównie na usprawnieniu operacji wewnętrznych. Co możemy zrobić – zastąpić mocowania za pomocą śrub na mocowanie za pomocą zacisków, zmniejszyć ilość mocowań, rozdzielić maszyny na dwie niezależne części (np. I i II), dzięki czemu będziemy mogli pracować w części I, gdy pracuje część II, wyeliminować korekty ustawień parametrów za pomocą kart standardowych, instrukcji , itp.

Gratuluję, wdrożyliście SMED-a J Warto wykonać w tym momencie kolejną analizę przezbrojenia, aby móc ocenić efekty oraz kontrolować czas przezbrojenia przez kolejne miesiące.

Po co nam SMED?

Po pierwsze – z punktu widzenia pracownika  –żeby było nam łatwiej i szybciej przezbroić maszynę. Po drugie – z punktu widzenia pracodawcy – by nasza produkcja była bardziej elastyczna, a co za tym idzie, szybciej odpowiadała na zmienne zapotrzebowanie klienta.

Czy rzeczywiście 10 minut?

Trzeba  pamiętać, że nie zawsze jest możliwość skrócenia czasu przezbrojenia do kilku minut, jednak rozwiązania SMED pozwalają na znaczące obniżenie tego czasu, co przynosi wiele korzyści.

Uczestniczyłam w wielu SMEDach i bardzo lubię to narzędzie. Świetnie angażuje pracowników i daje niesamowite efekty! Poza tym jest takie… Praktyczne i Produktywne. Chcesz dowiedzieć się więcej? Zapraszam na szkolenie….

Na domowych pieleszach

I na końcu obiecany przykład domowo, matczyno, kobiecy 👩 Jakiś czas temu odkryłam, że co jakiś czas sama przeprowadzam SMEDa na procesie kąpieli dziecka. Tak, sama się zdziwiłam, jak sobie to uświadomiłam. A kiedy sobie to uzmysłowiłam? 

SMED w kąpieli dziecka

Kiedy przez kilka dni sama kąpałam córkę, a nie jak zawsze mąż kąpał, a ja ogarniałam rzeczy do spania. Wydaje mi się, że razem z przyjściem na świat noworodka u Mam rodzi się również umiejętność ciągłej analizy, jak zrobić szybciej i sprawniej poszczególne czynności przy dziecku, czyli nic innego jak SMED 🤗 Spójrzmy na ten przykład kąpieli. Wiele czynności, które zazwyczaj wykonywałam około kąpieli udało mi się zoptymalizować np. płyn, który leżał zawsze w koszyczku z dziecięcymi rzeczami przerzuciłam na wannę (naprawdę nie wymyśliłam tego wcześniej 🙄), zabawki, które przekładaliśmy z wanny na półkę, z półki na wannę, wylądowały w jednym koszyczku na wannie i już nie przekładamy, ręcznik czekający w pokoju na dziecię przewiesiłam na haczyk najbliżej wanny, wszystkie rzeczy potrzebne po kąpieli jak krem, grzebień, pieluchy itp. znalazły się obok przewijaka. Tak teraz myślę, że muszę jeszcze przenieść patyczki do uszu, zawsze po nie chodzimy, a  to przecież zbędny ruch! 

Optymalizujcie swoje przezbrojenia, a ja chętnie dowiem się, jakie ciekawe usprawnienie wdrożyliście, również w swoich domach. Piszcie  w komentarzach!

SMED w kąpieli dziecka? Read More »

autonomiczne utrzymanie ruchu

Autonomiczne utrzymanie ruchu – czyli po co Rysiek dzwoni do Heńka ?

Zmiana dobiegała końca. Ryszard odliczał pozostające do wyrobienia normy worki materiału. Wiedział, że tylko wykonanie odpowiedniej ilości zapewni mu odpowiednią wypłatę a przy okazji przyczyni się do uniknięcia przykrej rozmowy z szefem. Zostało jeszcze 70 minut. Przedostatni worek był napełniany produktem. Z rury opadającej na dół do big baga na szczycie której kilka metrów nad posadzką hali produkcyjnej zamontowane było ogromne sito, zasypywała się mączka. Sito przykryte było z zewnątrz osłoną metalową. Miało ono za zadanie odcedzać odpad mączki produkowanej w fabryce od treści niepożądanych znajdujących się w surowcu. Surowiec ten był produktem poprzedzającego procesu. Był on lekko tłusty więc czasami mączka i odpady znajdujące się na sicie zbrylały się tworząc grudki. Czas do końca zmiany i tygodnia pracy był już bliski. Pozostało zakończenie zmiany, odhaczenie wykonania na tablicy, wypełnienie protokołu, rozliczenie dnia i fajrant.  Kiedy Ryszard podjechał wózkiem do worka i sprawdził jego zawartość okazało się, że … jest problem. Niestety w odsianej mączce znajdowały się także grudki zbrylonego brudu oraz odpad będący rezultatem pracy poprzedniego stanowiska.

Autonomiczne utrzymanie ruchu ? Po co, przecież każdy wie co robić...

–  Niedobrze – powiedział do siebie Ryszard. W tej sytuacji stawało się dla niego jasne, że zarówno plan wykonania normy do końca tygodnia jak i plan uniknięcia nieprzyjemnej rozmowy z szefem mogą się nie powieść. Zatrzymał zrzut mączki z rury do big baga wajchą umieszczoną przy urządzeniu, podszedł do wózka którym podjechał, wyciągnął telefon i zadzwonił.

 

Henryk właśnie przyszedł z warsztatu. Skończył naprawę modułu sterującego w jednej z maszyn testujących produkt. Miał plan aby napić się kawy więc wstawił wodę, wyjął kubek i zasypał go solidną łyżką mielonej i pachnącej jeszcze świeżością kawy z nowo otwartego opakowania. Teraz, pomyślał, mam 20 minut na kawkę i przy okazji wypełnię sobie raport po naprawie w systemie. Kiedy woda właśnie się zagotowała i chwycił czajnik aby przygotować solidną kawę po turecku, bez cukru i mleka, telefon przymocowany do jego klapy marynarki roboczej zadzwonił. Odebrał połączenie i zapytał:

- Co dobrego?

Był to stary dowcip pracowników utrzymania ruchu, którzy wiedzieli, że ludzie dzwonią do nich zwykle wtedy kiedy wydarzyło się coś nie za bardzo dobrego.

– Pękło sito – usłyszał w słuchawce głos Ryszarda – na trójce pękło sito i cały worek mam do wymiany. Heniu przyślij kogoś od Was niech pilnie przyjdzie wymienić bo nie zdążymy wykonać zlecenia do końca zmiany. Kończy się tydzień i samochód zaraz podjeżdża.

– Kochanieńki- powiedział Heniu – ja do Ciebie teraz nie mogę pójść, bo muszę zakończyć poprzednią naprawę ale poszukam mechanika tu na warsztacie UR i wyślę go do Ciebie. 

Wyjrzał przez okno szklanych drzwi wychodzących na warsztat mechaniczny i powiedział:

– Dobra zaraz ci wyślę Edka, każe mu rzucić tą robotę co ma i zaraz bedzie.

– Tylko niech zabierze ze sobą klucze żeby nie musiał wracać, jak poprzednio – przypomniał Ryszard. 

– Dobra, dobra już leci, cześć.

– Cześć – odparł Ryszard i zabrał się za przepakowanie zabrudzonego big baga.  

Podróż przez labirynt

Edek był w drodze. Od warsztatu utrzymania ruchu do hali produkcyjnej było solidne 80 metrów. To nieszczęsny rezultat starego rozplanowania hali produkcyjnych i faktu nie specjalnego przemyślenia lokalizacji zespołów naprawczych. Kiedy Edward dotarł do maszyny minęło już jakieś 15 minut. Ryszard właśnie kończył przesypywanie big baga z zabrudzoną mączką z powrotem do komory mieszającej aby przepuścić ten produkt jeszcze raz przez cały proces i odsiać go w naprawionym już sicie.

– Cześć Edziu, sito pękło – przywitał go Rysiek – proszę załatw to szybko i musimy zdążyć przed końcem zmiany. Zostało nam około pół godziny, proszę cię pomóż, tydzień się kończy, musimy rozliczyć wykonanie, jak trzeba to Ci pomogę. 

– Cześć, dobra chodź zrobimy to razem – odparł Edek – bież sito, które przywiozłem.

Chwilę potem wspinali się już po drabince na górę. Żaden z nich nie pomyślał o tym, że przecież Ryszard nie ma uprawnień do pracy na wysokości ale nic to, nie takie rzeczy się robiło żeby wszystko działało jak trzeba.

Klucz numer 13

Kiedy byli przy osłonie sita Edward wyjął z torby przywieszonej przez ramię klucz nr 13, odkręcił cztery śruby mocujące osłonę, zdjął ją i dał do przytrzymania Ryśkowi. Kiedy Ryszard trzymał osłonę spojrzeli obaj do środka. Faktycznie na powierzchni sita znajdowało się kilka zbrylonych elementów produktu, trochę brudu i przede wszystkim była tam nie jedna ale kilka dziurek przy krawędzi. Sito, pod wpływem drgań, które sprawiały, że produkt się odcedzał, pękło i brud wraz z odpadem wpadał przez to sito do czystej mączki. 

– No to co zwykle – powiedział Edek – podaj to sito co ci dałem. Szybko wymienimy i wracamy do roboty. Ryszard wciągnął sito zostawione przy platformie. Podał je Edkowi, ten  sprawnym ruchem wymocował zniszczone sito i założył nowe. Potem szybko założyli pokrywę i Edek przykręcił ją czterema śrubami w rozmiarze 13, używając jednego jedynego klucza.

Lekkie opóźnienie

Zeszli na dół, pożegnali się i Ryszard ponownie uruchomił maszynę.

Proces oczyszczania mączki rozpoczął się na nowo. Maszyna zaczęła buczeć, wirnik wciągający zabrudzony półprodukt zaczął monotonne działanie, zostało 20 minut. Ryszard wiedział, że prawdopodobnie będzie musiał zostać kilka minut dłużej  żeby przewieźć zapakowany big bag na wagę, opracować dokumenty po wykonanej pracy, zabezpieczyć towar, pobrać próbkę i wystawić skrzynię do odbioru przez transport. I to niestety będzie już lekko po czasie. Może jednak rzutem na taśmę uda im się zakończyć tydzień. A może nie. No i ta rozmowa z szefem.

Autonomiczne utrzymanie ruchu - a gdyby tak nikt nie musiał nigdzie dzwonić?

Ryszard wiedział, że zmiana dobiega końca. Chciał zakończyć plan i zaraportować przełożonemu wykonanie zadania. Zbliżał się weekend i nie chciał rozpoczynać go przekonaniem, że coś mu się nie udało. Kiedy podjechał wózkiem do big baga, ostatniego w tym tygodniu, i sprawdził jego zawartość stwierdził, wszystko jest w porządku. Nie ma brudu, możemy załadować i na pewno zdążymy przed czasem. Zatrzymał maszynę kiedy big bag był już pełen. Podjechał wózkiem, zabrał produkt postawił go na wadze. Zważył, pobrał próbkę do kontroli jakości, wypełnił protokół i odwiózł towar na miejsce składowania – tam towar będzie czekał na ocenę kontrolera – jak wszystko będzie w porządku zostanie przesunięty na wysyłkę. Zmianę zakończymy o czasie, nie będziemy na nikogo czekać. 

Zadowolony szef

Szef przyszedł przed zakończeniem zmiany odebrać pracę. Plan był wykonany, maszyna działała sprawnie a Rysiek porządkował swoje stanowisko. Było 5 minut do zakończenia dnia. Kierownik podszedł, przywitał się i chwilę porozmawiali. Rzucił okiem na plan TPM zawieszony na tablicy przy maszynie. Podpisy były wszędzie, nie brakowało ani jednego. Odwrócił się do Ryszarda i powiedział:

– Rysiek, świetna robota, to był dobry tydzień. I dziękuję, że to robicie, Ty i Twoi zmiennicy.

– Co szefie?

– No dzięki, że wykonujecie te zadania z planu autonomicznego utrzymania ruchu TPM.

– E tam, szefie, drobiazg. To lepiej zrobić od ręki niż potem dzwonić do Utrzymania Ruchu. Oni też mają swoją pracę. 

– No tak, odpowiedział szef. Ale wiesz, że nie wszyscy tak myślą i robią. Gdybyś rano nie sprawdził naciągu pasa,  wentylacji czy stanu sita to mogłoby się okazać, że nie skończymy tej zmiany o czasie i z odpowiednią ilością produktu.

– W porządku szefie, wiem o co chodzi. Ile to mi czasu zajmuje? Tu w planie jest napisane 10 minut podczas uruchomienia maszyny. Sprawdzić naciąg pasa, sprawdzić wentylację, wejść na górę. Ja to nawet robię krócej – i ugryzł się w język. 

Szef tylko się lekko uśmiechnął.

Sprawne zakończenie dnia

– Dobrze, że mam te uprawnienia na wysokości i dostęp do narzedzi – dodał Ryszard. 

– Biorę tylko ten klucz trzynastkę – kontynuował – co jest zamknięty w szafce, sprawdzam wnętrze sita, usuwam nadmiar zbrylonych elementów, czyszczę co trzeba i oceniam pęknięte czy nie pęknięte. Jeśli widzę, że zaraz pęknie ale jeszcze chwilę wytrzyma to zamykam, uruchamiam maszynę i dzwonię do Utrzymania Ruchu i mówię im o której mogą przyjść wymienić bo wtedy będę miał przerwę. Dzisiaj było w porządku.

– I właśnie to chodzi – potwierdził szef. 

– To co szefie, koniec na dzisiaj ?

– Jasne, jeszcze raz dziękuję za te autonomiczne utrzymanie ruchu. Gdybyś nie pilnował tych czynności konserwujących w planie czyszczenia i konserwacji maszyny, wszyscy mielibyśmy kłopoty. Ładna pogoda się zapowiada na weekend. Może jakieś ryby, wycieczka ? 

– Jedziemy z dziećmi w góry – pochwalił się Rysiek.

– Świetnie, życzę udanej wycieczki – odpowiedział szef – do poniedziałku.

– Dziękuję, udanego weekendu szefie. 

Podali sobie ręce i każdy poszedł w swoją stronę. 

Autonomiczne utrzymanie ruchu - wyjaśnienie jak to działa

System autonomicznego utrzymania ruchu jest elementem pracy z tak zwanego TPM czyli Total Productive Maintanance.  Autonomiczne utrzymanie ruchu polega na tym, że pewne czynności związane z konserwacją i utrzymaniem stanu maszyn są przerzucone i leżą w odpowiedzialności operatorów maszyn. Oznacza to tyle, że operatorzy nie muszą wzywać działów serwisujących lub utrzymania ruchu do każdej drobnej naprawy ale są w stanie sami ją wykonać lub, i to przede wszystkim, jej zapobiec poprzez regularną dzienną, tygodniową, bądź miesięczną kontrolę drobnych elementów pracy. 

Do wdrożenia autonomicznego utrzymania ruchu potrzebne jest duże zaangażowanie i przywództwo działu utrzymania ruchu, który uczy operatorów wykonywania takich czynności, które oni mogą samodzielnie wykonać. 

Utrzymanie Rychu oraz Szef Produkcji zapewniają dostarczenie im narzędzi oraz instrukcji i standaryzowanych list kontrolnych.

Autonomiczne utrzymanie ruchu - korzyści

Sam proces autonomicznego utrzymania ruchu jest nadzorowany przez przełożonych produkcyjnych takich jak mistrzowie czy kierownicy. Dzięki temu operatorzy stają się quasi mechanikami, elektrykami a maszyny mają lepszą dostępność czyli są mniej czasu na postojach spowodowanych niedopatrzeniami wynikającymi z ich obsługi. 

 

Korzyści z automiczego utrzymania ruchu mają wszyscy: 

– dział utrzymania ruchu może się bardziej koncentrować na prewencji, predykcji i doskonaleniu procesów przeglądów, bardziej planowym działaniu a nie gaszeniu pożarów 

– pracownicy produkcji i produkcja dzięki mniejszej ilości awarii i przestojów mają wyższą wydajność, lepszą dostępność parku maszynowego i lepiej wykwalifikowanych operatorów, którzy bardziej angażują się w pracy

– pracownicy są z pracą lepiej związani i bardziej w nią angażują

Sprawne TPM, spokojny wieczór

Dobrze wdrożone i utrzymane autonomiczne utrzymanie ruchu sprawia, że fabryka jest wydajniejsza, komfort pracy jest wyższy, a ludzie są bardziej dowartościowani swoją pracą

 

Wszystkim życzę aby Ryszard nie musiał dzwonić do Edka w sprawie pękniętego sita. Lepiej, żeby panowie spotkali się po południu uprawiając wspólnie jakiś sport, łowiąc ryby albo spędzając czas na grillu z rodzinami.

Niech tak będzie i tak będzie lepiej.

 

Zdecydowanych zapraszam, pomagamy wdrożyć TPM i AM czyli autononimoczne utrzymanie ruchu (ang. Autonomous Maintanace).

Kuzniap.pl

Ireneusz Poznański

Autonomiczne utrzymanie ruchu – czyli po co Rysiek dzwoni do Heńka ? Read More »

Opór przed zmianą

Opór przed zmianami – jak wprowadzać Lean w firmie

Pewnie jak każdy Leanowiec bądź pasjonat Lean-u, szukacie odpowiedzi na chyba najtrudniejsze pytanie w tej branży – jak pokonać Opór przed zmianami u pracowników. Nieważne, czy mówimy tu o pracownikach produkcyjnych, specjalistach, brygadzistach, planistach, kierownikach, czy dyrektorach – pytanie brzmi jednakowo – jak pokonać strach przed zmianą. A przypominam, że zmiana to podstawa Lean-u. 😉

Złota zasada?

Hm… i najlepiej poproszę o uniwersalną odpowiedź, tak żeby pasowała do każdej osobowości i do każdej sytuacji, nie mówiąc już o każdej specyfice pracy. W tym miejscu bardzo bym chciała napisać, oto złota zasada… I od myślników podać przepis na pokonanie wszelkich obaw. Ale niestety, nie ma takiej złotej zasady. Pewnie, jeśli siedzisz już trochę w optymalizacji produkcji, to wiesz, że nawet jeśli ktoś mówi, że ma idealne rozwiązanie, pasujące na każdą okazję, to tak naprawdę nie ma.

Opór przed zmianami - jak go minimalizować?

Każdy człowiek jest inny, na jednego „działa” – Stachu, dawaj robimy to!, na drugiego krótka informacja o korzyściach, a trzeciego musimy przekonywać tydzień, pokazać korzyści, przekalkulować wspólnie ryzyko a przede wszystkim zapewnić kilka razy o tym, że działamy w dobrej wierze. Rola Lean-owca polega na tym, aby poznać typ człowieka i znaleźć sposób na przekonanie go do zmiany. Można powiedzieć, że łączymy trochę rolę Inżyniera z psychologiem. Wydaje się trudne, ale czy na pewno? No dobra, nie będę ściemniać. Tak – to jest trudne. Z doświadczenia mogę powiedzieć, ze chyba trudniejsze jest tylko znalezienie kasy na szalone Lean-owe pomysły..😀 Ale nie jest niewykonalne. Chętnie zdradzę Wam swoje sposoby na przekonanie pracowników do zmiany.

rozmowa z pracownikami

Pytaj, pytaj, pytaj

Co robię, gdy planuję zmianę na stanowisku? Przede wszystkim idę w to miejsce i pytam. Każdego i o wszystko. Pytam, co komu przeszkadza – tu często trzeba zadać serie pytań i naprowadzić na odpowiedzi, bo pierwsza odpowiedź brzmi „Wszystko jest ok, nie ma co zmieniać”. Na przykład: A czy stół nie jest za wysoko, czy narzędzia nie są zbyt ciężkie, czy nie trzeba za daleko chodzić po materiał, czy nie ma zagrożenia uderzeniem w rękę, itd. Po kilku pytaniach, ludzie otwierają się i mówią, co im nie pasuje, co działa nie tak. Często też mają świetne pomysły, jak można poprawić daną sytuację. Warto zapisywać! Pomiędzy pytaniami przedstawiam też swoją wizję lub naprowadzam na konkretne  rozwiązanie i oczywiście proszę o opinię. Ważne, aby zapytać nie tylko pracowników na stanowisku, ale też specjalistów z działów takich jak BHP, Jakość, Technologia, itd. Pamiętajmy, że każdy ma inny horyzont patrzenia i to dobrze poznać każdy z nich.

Co daje rozmowa z pracownikami?

Czemu ta rozmowa jest potrzebna? Przede wszystkim ludzie widzą, że liczymy się z ich zdaniem, traktujemy ich na równi, a nie przychodzimy z pozycji osoby wszystkowiedzącej i narzucamy swoją wizję. Takie osoby chętniej współpracują, mniej się boją. Pokażmy, że tak naprawdę zależy nam na poprawie pracy tych ludzi, a nie na samym wdrożeniu zmian. Poza tym podczas rozmowy może się okazać, że naszą zaplanowaną zmianę możemy jeszcze ulepszyć. A co jeśli z góry mamy narzucone, co trzeba zmienić,  a pracownicy niechętnie podchodzą do danego rozwiązania? Warto wtedy powiedzieć prosto z  mostu – wiem, że ta zmiana nie do końca Wam się podoba, ale  musimy ją zrobić. Zastanówmy się teraz, jak to zrobić, żeby było najlepiej. I jeszcze jedna ważna kwestia w tym temacie, oprócz zadawania pytań, pamiętajcie o słuchaniu J

Lean Team

Wytłumacz

Zanim zaczniemy zmieniać maszyny, narzędzia, dodawać nowe stanowiska i operacje, najpierw szczegółowo wytłumaczmy, co dokładnie zrobimy. Krok po kroku. Tak, aby każdy zrozumiał. Odpowiedzmy na wszystkie pytania i wątpliwości, pokażmy wizualizację, plany i listę zadań. To zmniejszy strach wśród pracowników, bo będą wiedzieli, co ich czeka. Zazwyczaj boimy się tego, co nieznane, a w tym przypadku – eliminujemy strach, bo z nieznanego robi się bardzo dobrze znane J Dokładne wytłumaczenie zmiany pomaga również budować zaufanie – pokazujemy, że rzetelnie podchodzimy do tematu i jesteśmy przygotowani, a zmiana została przemyślana.

Zaangażuj

Kolejny krok to zaangażowanie osób zainteresowanych zmianą. Najlepiej wszystkich, których proces dotyka, jeśli się da. Osoby zaangażowane czują, że mają wkład w zmianę, czują się jej częścią. A to powoduje, że chętniej akceptują zmiany i przekonują do nich innych. Świetnie, jeśli możemy wspólnie planować, coś rozrysować, obliczyć, pójść na halę i zmierzyć wybrane odległości, analizować trasę dostarczania materiałów, itd. Zaangażujmy pracowników w tworzenie modelu próbnego (np. z kartonów lub taśmy) zmiany lub pokażmy symulację. To naprawdę działa. Bo przecież trudno potem narzekać na coś, co się samemu zaplanowało i wykonało, prawda? J Czemu zaangażowanie innych jest jeszcze ważne? Powtórzę się – każdy ma inny punkt widzenia. Każdy zwraca na coś innego uwagę. Jedni zwrócą uwagę na przewody, wiszące kable i kanty, inni skupią się na czasie wykonywania operacji. W takim składzie – nic nie umknie nasze uwadze i uda nam się uniknąć wielu błędów lub uda nam się je szybciej znaleźć i rozwiązać.

Sprawdź, jak jest po zmianie

Zmiana wdrożona?! Świetnie, to teraz zainteresujmy się, jak wygląda nasz proces po wprowadzeniu zmian. Czy może potrzebne są kolejne poprawki? Jeśli coś nie gra, nie bójmy się przyznać do błędu i poprawić to, co źle działa. Słuchajmy konstruktywnych uwag. W końcu ważne jest to, żeby hulało, a nie żeby mieć absolutną rację. Zweryfikujmy, czy zmiana przyniosła oczekiwany efekt . Pokażemy, że nie tylko wprowadzamy zmiany, ale chcemy, żeby one poprawiały pracę i proces. Takie podejście pomoże nam zyskać zaufanie wśród pracowników.

Zmianę trzeba zacząć od siebie

Cały przedstawiony przeze mnie proces pokonywania oporu wśród pracowników wydaje się na pierwszy rzut oka prosty, jednak już w pierwszym punkcie napotkamy trudności. Ku zaskoczeniu wszystkich – zazwyczaj w sobie – bo musimy wykazać się umiejętnością słuchania, zrozumienia, przekonywania i musimy znaleźć w sobie ogrom pokory, by nie pomyśleć, że „ja wiem lepiej i zmiana, która ja chcę wprowadzić Wam pomoże”.  Ale zapewniam, że im więcej zmian wprowadzimy, tym łatwiej nam będzie przekonywać pracowników do zmiany. Z każdym wdrożonym pomysłem zdobywamy większe zaufanie ze strony ludzi, a to powoduje, że z każdą kolejną zmianą będzie nam łatwiej!

 

Powodzenia i do dzieła! A jeśli chcesz wiedzieć więcej – zapraszamy do naszych pozostałych wpisów!

Opór przed zmianami – jak wprowadzać Lean w firmie Read More »

Optymalizacja procesów produkcyjnych

Optymalizacja procesów produkcyjnych

Wielki Optymalizator Produkcji. Gdyby istniała taka osoba czym ona by się zajmowała ? Czy podobnie jak Wielki Elektronik z Akademii Pana Kleksa zajmowałby się … No właśnie czym? Sprawianiem że wszystko będzie elektroniczne, zrobotyzowane, zautomatyzowane, bezbłędne? Przecież samo ustawienie sprawy w ten sposób jest wewnętrznie sprzeczne.

Doskonałe – czyli jakie?

Bo jak można w sprawić że coś będzie doskonałe skoro doskonałość jest stanem przejściowym. Dzisiejsze „doskonałe” jest tym co jutro będzie uważane za archaiczne. Niemożliwe jest osiągnięcie stanu doskonałości wszechobecnej. Zapytajmy więc przy optymalizator i dążący do bycia najlepszym, ma szansę na sukces chwilowy. A później sztuką jest utrzymać się i być jeszcze lepszym. Wtedy jest się optymalnym, najlepszym. Rzadka sztuka. Ale są tacy ludzie i takie organizacje które wiedzą jak to robić. Właśnie oni są najlepsi. Optymalni. 

Optymalizacja

Słowo optymalizacja, wbrew temu jak poważnie brzmi i jak często jest nadużywane, ma bardzo proste znaczenie. Optymalizacja, z łacińskiego Optimus, oznacza po prostu najlepszy.  I w taki oto prosty sposób można odczarować pojęcie optymalizacji procesów produkcyjnych. Najlepszy oznacza taki, który nie ma sobie równego, taki, który jest lepszy od tych, które były poprzednio. Można powiedzieć, że jest to tożsame z pojęciem standaryzacji pracy, czyli najlepszego znanego sposobu jej wykonywania. To właśnie standard pracy, opisany często w standaryzowanej instrukcji pracy lub podobnym dokumencie pełniących tę funkcję, jest podstawą do uczenia nowych operatorów. Określa jak konkretną pracę wykonywać najlepiej, wedle najlepszych znanych sposobów jej wykonywania. Tak aby była wydajna, ergonomiczna, bezpieczna i dobra jakościowo.

Optymalizowanie procesów produkcyjnych

Sednem doskonalenia procesów produkcyjnych jest ich optymalizacja – czyli sprawianie aby były najlepsze. Bardziej wydajne, bez marnotrawstwa. Optymalizacja procesów produkcyjnych śmiało może być postawiona w znaku równości z Ciągłym Doskonaleniem. Ciągłe Doskonalenie, jak wiemy, jest w znaku równości z ideą Kaizen czyli zmiany na lepsze, małymi krokami. Jeżeli spojrzymy na to szerzej to zauważymy że to, co posługujący się łaciną nazwali optymalizacją, jest bardzo bardzo podobne do tego co japończycy nazwali właśnie Kaizen. 

Czynienie procesów produkcyjnych najlepszymi. Jak to naprawdę działa?

5S standard wizualny

W świecie odchudzonej produkcji i zarządzania – Lean manufacturing – mamy jasno określone reguły dążenia do doskonałości. Reguły te zostały sformułowane w konstrukcję nazywaną Domem Toyoty. Mamy tam cztery podstawowe elementy takie jak:

  1. po pierwsze standaryzacje przestrzeni procesów,
  2. po drugie doskonalenie dostaw na czas,
  3. po trzecie doskonalenie jakości wbudowanej w proces
  4. po czwarte, a być może po pierwsze, jasne komunikowanie celów na każdym poziomie zarządzania.

Komunikowanie poprzez zarządzanie wizualne, wszechobecne i trudne do nie zauważenia czyli tak zwany Visual Management. Elementy te podlegają doskonaleniu czyli optymalizacji właśnie.

Optymalizacja procesów produkcyjnych a życie

Cóż więc optymalizujemy na co dzień? Na co dzień optymalizujemy procesy produkcyjne i nieprodukcyjne. Czynimy najlepszym z możliwych nasz proces drogi z domu do pracy. Tutaj np z domu do pracy proces układamy tak aby trasa była celowa i możliwie najkrótsza. W druga stronę bywa już rożnie … ;). Czasami optymalizujemy tę trasę dodając do niej zakupy, odbiór dzieci z przedszkola, spotkanie ze znajomymi itp. Wszystko zależy od tego jakie cechy tej drogi sprawią,  że będzie ona najlepsza, najbardziej optymalna dzisiaj. Nie zawsze musi być najkrótsza, ponieważ dystans nie zawsze jest cechą która optymalizujemy. I tu tkwi klucz do optymalizacji. Otóż optymalizacja zawsze odbywa się w jakimś konkretnym kierunku i celu. Kryteria “najlepszości” muszą być założone od początku. Bez nich optymalizacja, doskonalenie, stawanie się najlepszym rozpuści się, roztrwoni na przypadkowe, małe cele. Nie zawsze, a raczej głównie, nie nasze. “Para pójdzie w gwizdek” a nasza optymalizacja nie stworzy nic lepszego od tego co było znane dotychczas. 

My name is Prime, Optimus Prime.

Zapewne znacie postać Optimusa Prime z uniwersum Transformers. Optimusa wyróżnia to, że jest najlepszy, najdoskonalszy, najsilniejszy, że jest takim samcem Alfa wśród Transformersów. Dlaczego rządzi i nosi miano Optimus?

Może dlatego, że naprawdę jest najlepszy. Najlepiej walczy, czego dowiódł. Wie więcej niż inne tranformersy. Ma największą siłę ognia. Potrafi wyjść poza uprzedzenia. Rozróżnia dobro od zła. Po prostu ma cechy wyraziste, rzeczywiste i uznane przez innych. Z tego powodu jest Optimusem a to czyni go Pierwszym “Prime” pośród wszystkimi. I oni go naśladują na ile starcza im energii i wyobraźni. Dobre standardy służą do naśladowania.

Optimus Prime w firmie

Czy można więc powiedzieć, że optimusem jest każdy kto jest najlepszy w swojej sztuce? W pracy, którą wykonuje, w sposobie postępowania, który wykonują również inni ale nie są tak doskonali? 

Odpowiedzieć brzmi:  Tak. 

Wielkim Optymalizatorem jest ten, który wykonuje swoją pracę najlepiej zgodnie z najlepszymi znanymi standardami i on te standardy ustanawia. Dlatego będące “solą ziemi” Lean manufacturing zasady standaryzacji, które głoszą że najważniejszy jest po pierwsze standard po drugie standard i po trzecie standard, doskonale pasują do pojęcia optymalizacji procesów produkcyjnych.

Jaki musi być standard?

Standard po pierwsze musi BYĆ po drugie musi BYĆ ZROZUMIANY po trzecie musi BYĆ PRZESTRZEGANY. A najlepszy znany standard jest właśnie tym optymalnym czyli najdoskonalszym. Czy zatem każdy z nas jest optymalizatorem? W jakichś dziedzinach mamy swoje Dominium i w nich czujemy się najlepiej.

 

Optymalizacja oznacza bycie najlepszym. Jest to proces, który jest nieskończony. Podobnie jak procesy ciągłego doskonalenia.

 

Zapraszam. Zoptymalizujemy produkcję i usługi razem. 

Optymalizacja procesów produkcyjnych Read More »

5s u niemowlaka

Zasada 5S u niemowlaka

Mama to  kobieta o wielu twarzach! Na co dzień pełni wiele funkcji. Doskonale o tym wiemy. Często jednocześnie jest 

żoną, 

  • mamą, 
  • szefową kuchni, 
  • specjalistką od zarządzania czasem rodzinnym, 
  • kreatywnym animatorem czasu wolnego, 
  • kompetentnym przewodnikiem turystycznym,
  • psychologiem spraw sercowych przyjaciół,
  • nauczycielką, 
  • trenerką 

…i wiele wiele innych. Często towarzyszy temu również chęć sprawienia radości członkom swojej rodziny czy przyjaciołom. Czasem pełnienie tych wielu ról jest nie do ogarnięcia lub powoduje ogromne zmęczenie. O ile w życiu we dwójkę łatwo to wszystko poukładać, o tyle gdy pojawia się Mały Bobas, stajemy przed prawdziwym wyzwaniem. Ja również niedawno stanęłam przed  takim wyzwaniem.

A co Lean lubi najbardziej – oczywiście wyzwania. Nie ukrywam, że moje zamiłowanie i często nieświadome przemycanie Lean-owych narzędzi w domu, znaczenie ułatwiło mi pierwsze chwile z Maluszkiem, ale nie tylko – znacznie ułatwiło mi organizację życia domowego. Jak? Już piszę!

5S wszędzie

5S każdy zna! A kto nie, odsyłam do tego artykułu  lub zapraszam na najbliższe szkolenie. W paru słowach – kilka kroków do dobrze zorganizowanego środowiska pracy.  W tym wypadku oczywiście jest to nasze M4. Mój ulubiony przykład tego narzędzia to komoda mojej córki. No to zacznijmy!

Sortowanie

Oczywiście jak większość osób dostaliśmy na samym początku wiele ubranek po dzieciach znajomych. Jest to świetne rozwiązanie, gdyż Bobasek szybko rośnie, a my nie wydamy fortuny na niezliczoną liczbę bodziaków. Jednak w momencie, kiedy dostajesz 3 wielkie worki i 4 kartony, w głowie pojawia się myśl, że jednak lepiej było kupić te ciuszki, a nie teraz siedzieć i składać. Pierwszym krokiem na jaki się decydujemy, jest oczywiście szybka segregacja ubranek. Weryfikujemy wygląd, wielkość oraz stan zużycia. Powstają kupki-  wykorzystam, zostawię, ale chyba nie użyję, oddaję z powrotem. Jednocześnie dzielimy wszystko zgodnie z rozmiarami. I oto chodzi, pierwszy krok 5S za nami. Czy robiąc to myślimy o tym, że właśnie wdrażamy LEAN? 

5S sortowanie

Systematyzacja

Drugim krokiem jest systematyzacja, czyli przygotowanie i zaplanowanie, gdzie, co położę. W naszym przypadku była to komoda. Warto dobrze zaplanować pierwsze meble Bobasa. Pamiętajmy, że warto aby były naprawdę pojemne. Mnie też się wydawało, że 3 szuflady wystarczą, przecież ile taki Maluch może mieć rzeczy?! Dużo! 3 szuflady nie wystarczą .. I planujemy, gdzie będą krótkie rękawki, gdzie długie, gdzie spodenki, gdzie skarpetki itd. Nie zdziwcie się, jeśli następnego dnia zmienicie układ, zmiana po tygodniu to normalka! Ważne, abyście pamiętali złotą zasadę – to co używam najczęściej, ustawiam najbliżej, to co rzadko, dalej, a co sporadycznie, głęboko w szufladzie.

Visual management

Zastanów się, czy w lecie grube bluzy są nam potrzebne w pierwszej szufladzie, a po krótki rękawek codziennie będziemy sięgać do dolnej? Przy szufladach świetnie zdadzą egzamin organizery. Małe pojemniki, koszyki, które podzielą nam szufladę na mniejsze części, a tym samym pozwolą na szybkie zmiany lub wymiany – by zmienić miejsce piżamek, nie musimy każdej wyjmować, a tylko jeden pojemnik i gotowe. Dodatkowo polecam układać wszystko co możliwe według zasady Marie Kondo, czyli w skrócie pionowo w szufladzie. Wtedy widoczne są wszystkie koszulki, a nie tylko te „na górze”. Czy ktoś dostrzegł tu VISUAL MANAGEMENT?

Od kiedy zastosowałam taki sposób składania ubrań w mojej szafie i w szafie Córki, raz że zyskałam czas, dwa, że krócej szukam konkretnego ubrania, a trzy – naprawdę nie muszę tego sprzątać, ciągle jest porządek. Pamiętajcie, i tu druga złota zasada, że najważniejsze jest, aby to WAM było wygodnie! Nie Babci, Cioci czy przyjaciółce, a WAM! Jeśli wolicie spodenki mieć po prawej, chociaż tam tak dobrze się mieszczą koszulki, zmień. To Ty, właśnie na tym etapie, ustalasz, co gdzie leży. To jest właśnie sedno systematyzacji. Także na hali produkcyjnej! To pracownik, pracujący na danym stanowisku, powinien układać swoje stanowisko, bo to jemu ma być wygodnie.

Sprzątanie

Dobra, to mamy poustalane, co gdzie leży, czas przejść do kroku numer trzy – SPRZĄTANIE. Często sobie myślimy, ojej, znowu sprzątanie. Co można nowego tu napisać? Każdy umie sprzątać. Pyk pyk, zamiotę, zetrę kurze i po sprawie. No właśnie sedno nie tkwi w sprzątaniu dla samego sprzątania. Tu ważna jest kontrola! Sprzątamy po to, żeby jednocześnie weryfikować stan naszej, w tym wypadku, komody, organizerów, ale też i ciuszków. Gdy na bieżąco będziemy odkładać za małe już ubranka, zmieniać organizery na mniejsze lub większe, na pewno nie staniemy przed wielką akcją pod tytułem „muszę zmienić całą szafę maluszka” lub sytuacją „wszystko jest za małe, co robić?!”. Jak ja nie lubię, kiedy trzeba każdy jeden bodziak zweryfikować, czy jest ok, czy jest za mały, czy zostawić, czy odłożyć do kartonu na strych. Jeśli na bieżąco sprzątam, takich akcji jest bardzo mało! Nie będę ukrywać, że nie ma ich w ogóle, ale na pewno zmniejszyłam ich ilość takim podejściem 😉

Standaryzacja

Nie jestem napalonym Lean-owcem, który napiszę, że teraz warto opisać każdy pojemnik i miejsce w szufladzie. Nie, Lean to przede wszystkim zdrowy rozsądek. W przypadku komody z dziecięcymi ciuchami naprawdę szkoda naszego czasu. Korzystamy z niej my, drugi rodzic, ewentualnie babcie. Raczej nie trudno odróżnić spodnie od koszulki. A nawet pomylenie krótkiego rękawka z długim, raczej nie spowoduje pojawienia się wady jakościowej.. W tym punkcie chciałabym się skupić na czymś innym, o czym często zapominamy. Wiemy, jak ważny jest standard. Nie tylko na produkcji, gdzie jest on niezbędny, ale też i w domu. Świetnie, że standardem jest np. ułożenie górnych części garderoby w górnej szufladzie, a dolnej części garderoby w dolnej szufladzie. Przypomnę jeszcze szybko, co to standard – aktualnie najlepsza znana metoda. AKTUALNIE! Słowo klucz. W tym momencie najlepszą metodą  ułożenia ciuchów jest trzymanie koszulek i swetrów w górnej szufladzie, a spodni w dolnej. Ale czy gdy przyjdzie lato, nie lepiej przełożyć długi rękaw niżej? Ale standard powiecie! AKTUALNIE najlepsza metoda, zawsze możemy zmienić tę metodę, jeśli znajdziemy lepszą. Nie bójcie się zmieniać standardów, czy to w domu czy na produkcji. Róbmy to jednak z głową.

5s systematyzacja

Samodyscyplina

Mówią, że to najtrudniejszy etap… potwierdzam. Znacie to uczucie dumy, kiedy wysprzątacie całą komodę, wszystko ułożone jest w kosteczkę, od linijki, a w dodatku kolorystycznie? Aż chce się „przez przypadek” zostawić otwartą szufladę, gdy przyjdą goście! Lubię ten moment. No to przedłużmy ten moment, to uczucie dumy, dbając o porządek, co oznacza 

  • pilnowanie się, gdy będziemy składać dziecięce ciuszki, żeby wkładać je odpowiednio, do właściwego pojemnika, 
  • wyjmowanie za małych ciuszków, a nie udawanie że jeszcze ostatni raz założę, 
  • weryfikację swoich standardów co pewien czas. 

Nie jest to łatwe, gdy dochodzi zmęczenie, ale właśnie wtedy nasza metoda przynosi największe efekty i jednocześnie największe zyski, w formie cennych minut „dla siebie”. Mam nadzieję, że niejednej Mamie pomoże ten artykuł znaleźć chwilę na ciepłą kawkę, a niejeden czytelnik dostrzeże Lean w swoim domu. Dobrych spostrzeżeń!

Zasada 5S u niemowlaka Read More »

Seraphinite AcceleratorOptimized by Seraphinite Accelerator
Turns on site high speed to be attractive for people and search engines.